piątek, 10 października 2014

Problemy zdrowotne.



Nie chciałam pisać o rzeczach przykrych, czy smutnych na samym początku blogu. Nie chcę ukrywać przed wami, że mam problemy ze zdrowiem. A dokładniej z moimi stawami. Przeskakujące kości, ścięgna to u mnie normalne, ‘wypadające’ stawy również. Przybliżając wam moje schorzenie. Od 4 lat mam problemy z kręgosłupem, gdy chciałam umyć włosy, musiałam zawsze wejść pod prysznic, czasami gdy miałam mało czasu i nie chciałam go tracić na wchodzenie ‘całej mnie’ pod prysznic nachylałam się i myłam w włosy misce, czy pod zlewem. Potwornie bolał mnie wtedy kręgosłup. W podstawówce na lekcji wf, dostałam piłką do siatkówki w plecy, zaczęłam płakać i zadzwoniłam po Mamę by mnie odebrała ze szkoły. Pojechałyśmy do szpitala. Przyjeli mnie na oddział na tydzień i wystawili mi diagnozę ‘Nerwo-bóle’. W tym samym czasie strasznie bolały mnie kolana i nie mogłam klękać, przeskakiwały mi. Pytałam się Mamy ‘dlaczego?’ odpowiadała, że przez dojrzewanie. Po około 2
latach na lekcji wf gdy z koleżankami z klasy miałyśmy rozgrzewkę a dokładnie ćwiczenie polegające na krążeniu biodrami. Zapytałam się koleżanek czy im też ‘wyskakują’ biodra. Zdziwione odparły, że nie. Wracając do domu cały czas o tym myślałam. Wieczorem siedziałam z Mamą w salonie i oglądałyśmy seriale. Powiedziałam jej, że zauważyłam coś dziwnego w poruszaniu się moich bioder. Gdy pokazałam jak mi wyskakują. Mama była przerażona, niedługo później poszłyśmy do lekarza. Od tamtego czasu wiedziałam,że mam ‘trzaskające biodra’. Lekarz chciał przeprowadzić operację stawów. Ale nie zgodziłam się ze względu na strach. Przecież ‘sztuczne stawy’ to już nie moje. A jeżeli przestałabym chodzić ? WYKLUCZONE. Operacja odpada.
Dostałam cało roczne zwolnienie na wf (Był to listopad 2013/II klasa gimnazjum).

We wrześniu tego roku na lekcji wf (Pechowa lekcja.)
idąc powoli dookoła bieżni. Wyskoczyły mi dwa biodra, padłam na ziemie (Oczywiście wcześniej mi wypadały, ale nie tak mocno.). Nie mogłam wstać, zaczełam wewnętrznie krzyczeć. Łzy spływały mi po policzku. Dziewczyny z klasy pobiegły po nauczyciela, który zadzwonił po karetkę.

Gdy siedziałam już w środku, słyszałam jakieś pytania przez mgłę ‘Gdzie mieszkasz ?’;’Jak masz na Imię, Nazwisko?’. Przez ten masakryczny ból podałam adres, tylko trochę skomplikowany, ulicę na której mieszka moja Babcia i numer domu, w którym mieszkam Ja. Nawet się nie spostrzegłam gdy na mojej ręce widniał już wenflon. Gdy dojechałam do szpitala, zaczął działać lek przeciwbólowy, który podali mi w karetce. Leżałam na noszach i trzymałam się mocno nóg, bo bałam się, że mi wylecą, naprawdę. Wjeżdżając do gabinetu lekarza byłam gotowa na wszystko. Pielęgniarka kazała mi się odwrócić, zdjeła mi leginsy,czy jeansy, nie pamiętam co miałam ubrane. Obsunęła mi niżej bieliznę i dała mi zastrzyk przeciw bólowy, chyba się domyślacie gdzie. W trakcie zastrzyku zaczęłam krzyczeć, bo ponownie strzeliło mi biodro i wiedząc że mam wbitą igłę ‘walczyłam’ sama ze sobą by się nie ruszyć. Pielęgniarka myślała że krzyczę z bólu od robionego mi zastrzyku. Zaśmiała się, co mnie oburzyło, mniejsza o to. Gdy wyciągneła igłę zdrętwiała mi noga od pasa do placów u nóg. Przez to nie mogłam ‘wprowadzić na swoje miejsce’ biodro, zawsze gdy mi wypadało, wykonywałam specyficzny ruch i wskakiwało z powrotem tak gdzie miało być. Ale wtedy nie miałam władzy nad nogą. Przez całą drogę z Gabinetu na inne piętro na ręndgen, krzyczałam i płakałam tak głośno, że nie słyszałam nic innego. Tylko Mnie.

Na ‘rędgenie’ dwóch panów musiało  mnie trzymać, bo żeby zrobić zdjęcie rentgenowskie nie można się ruszać, a ja się cała trzęsłam z bólu. Najgorzej było gdy z noszy musieli mnie przełożyć na ten stół do zdjęć, myślałam, że umrę z bólu. Nikomu nie życzę takiej sytuacji. Po jakimś czasie doznałam ulgi. Miałam robione badanie USG bioder. Po upływie 40 minutach przewieźli mnie specjalnym samochodem do innego szpitala, gdzie mieli potrzebne przyrządy i specjalistów, którzy mogli mi pomóc. W szpitalu zostałam na tydzień. Przez pierwsze dwa dni, nie mogłam chodzić, jeździłam na wózku. Gdy trzeciego dnia zrobiłam ‘pierwsze kroczki’ byłam z siebie dumna.

Wyszłam ze szpitala jakoś pod koniec września. Do dziś (10 październik) miałam rehabilitację i fizjoterapię(Przeskakują mi biodra, kostki, kolana, nadgarstki, barki i kręgosłup oraz wiele innych stawów.). Nie chodzę do szkoły, ale staram się by mieć zajęcia indywidualne w domu. Za dwa tygodnie wyjeżdżam na miesiąc do Sanatorium. Nigdy nie byłam w sanatorium, tym bardziej w górach. To jest 700km od mojego domu. Przez cały miesiąc moja mama mnie nie odwiedzi. Będą miała tam dostęp do internetu, więc cieszę się, że będę miała bieżące informacje o moim blogu.Wczoraj n rehabilitacji miałam nastawiany Bark bo mi się zwichną, co też u mnie jest coraz częstsze, za to dziś rehabilitant nastawił mi kręgosłup.) O dalszej historii mojej ‘wady’, będę was informować, jeżeli was to interesuje.

Mam tu dla Was jeszcze zdjęcia ze szpitala.







Dziękuję za przeczytanie tego dość długiego posta.
Mam nadzieje, że dowiedzieliście się o mnie czegoś przydatnego.


czwartek, 9 października 2014

♥Jesień♥


Wczoraj popołudniu poszłam z przyjaciółką na dróżkę prowadzącą do lasu, niedaleko mojego domu.
Patrycja zrobiła mi kilka naprawdę fajnych zdjęć. Chciałabym Wam je pokazać, i mam nadzieje, że spodobają się Wam tak, jak mi. Osobiście interesuję się zdjęciami. A szczególnie pozowaniem, do zdjęć robionych przez Patrycje. Ja, również robię jej zdjęcia, sądzę jednak, że mniej efektywne od tych co Ona. Nie przedłużając oto one :





poniedziałek, 6 października 2014

Początki są trudne…


Tym bardziej początki na blogu, który piszę od 3 dni. Jestem w pełni świadoma, że nie zachwyca on swoim indywidualnym wyglądem i stylem. Patrzę na liczbę którą widzę przy ‘wyświetlone’, ona powoduje uśmiech na mojej twarzy, z pozoru jest mała, ale jest i co jakiś czas się powiększa. Co prawda nie zaspokaja moich wcześniejszych oczekiwań, ale czy wszystko musi być od samego początku super ? Nie, przypomnijmy sobie swój pierwszy dzień w przedszkolu, szkole i to zostawanie samemu w domu jak było się małym. Dla mnie pójście samej do sklepu mając 8 lat było wyzwaniem, a jak wracałam do domu z podstawówki w drugiej klasie ? To dopiero było przeżycie. Teraz ? Rutyna , rzeczy, na które nie zwracamy uwagi, codzienność składająca się z tak prostych doświadczeń, których po prostu nie zauważamy. Dlaczego ? Bo jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Przez całe życie doświadczamy sytuacji, które są nam obce. Boimy się ich. I pomyśleć, że później okazują się one takie proste i nudne. Wyobrażam już sobie jak pierwszy raz dostanę wypłatę, pieniądze, na które ciężko pracowałam. Będę z siebie dumna. Ty też. Następnie powtórzy się to kilka razy i wpadniemy w rutynę, co miesiąc wypłata i tak w kółko (Nie licząc sytuacji gdy ktoś starci pracę, czego nikomu nie życzę. ). Nie bójmy się nowych rzeczy, mam takie ulubione stwierdzenie, które często powtarzam w duchu; ‘Miej nadzieję na to, co najlepsze. Spodziewaj się najgorszego. Akceptuj to co dostaniesz’ – mądre słowa, warto je zapamiętać .

Wracając do bloga, jestem pewna, że rozwinę swoje umiejętności pisania postów i nie wpadnę w rutyną, spróbuję pisać o różnych rzeczach, o moich marzeniach (o których możecie opowiedzieć i Wy w komentarzach), o szkole, przyszłości i niespodziankach z nią związanych, również o problemach, które są nieuniknione. Nowe tematy, dyskusje pozwolą mi i Wam, nie nudzić się a oto właśnie w tym chodzi. Blog ma być zabawny i prosty, ciekawy i inny od reszty, taki mam cel, mam nadzieje, że mi w tym pomożecie ! Jestem otwarta na pomysły dotyczące moich postów, wręcz cieszyłabym się gdybyście wy ‘żyli’ w tych postach, aby była w nich wasza część i zasługa.

Siedzę sobie teraz w pokoju, na łóżku, zastanawiam się czy mój blog osiągnie sukces, czy będę miała fajne pomysły na posty i ludzie naprawdę będą chcieli czytać moje ‘wypociny’. Ahhh.. było by miło. Moje marzenia sięgają chmur (Pewnie tak jak i Wasze.), mam nadzieję że spełni się ich chociaż garstka. Warto mieć marzenia i dążyć do celu. Trzeba wspinać się w górę by coś osiągnąć.
‘Założyć’ różowe okulary i cieszyć się każdym, nawet najmniejszym sukcesem! Najtrudniejsza jest wiara w to, że może Ci się udać. Wiem, bo znam ten problem. Każdy z nas zna, prawda?
 Apeluje do Was nie bójcie się wierzyć w Siebie !






sobota, 4 października 2014

Jaka jestem i o czym chcę pisać ?




Pewnego dnia wpadłam na pomysł.
Zacznę pisać pamiętnik, będę wklejała tam swoje zdjęcia, opisywała mój styl ubioru i ulubione piosenki, które słucham do znudzenia.
Po kilku dniach, mogłam już stwierdzić, że nudzi mnie pisanie do książki, do samej siebie. Zażenowana sytuacją szukałam dalej sposobu na nudę.

Wypisywałam sobie listę rzeczy, które lubię i mnie interesuję.
Zebrałam te informacje o mnie w jedną i podsumowałam.

Chcę pisać bloga.
Przekazać innym ludziom, moje historie, wspomnienia, śmieszne sytuacje, zdjęcia, marzenia. Chcę podzielić się z kimś moim życiem, poglądem na świat i poznać Wasze opinie. Taki internetowy pamiętnik z nutą zabawy i pracy.
Blogowanie ?- Praca sprawiająca przyjemność. Kiedy wiesz, że ktoś ma ochotę poczytać twoje dzieło, czujesz się spełniona/y. Pisanie jest jak zima - nie każdemu się podoba.
Czy zauroczę Was moimi postami, zależy tylko ode mnie.
A kim Ja w ogóle jestem ?
Odpowiedzieć na to pytanie możecie tylko Wy. Nie chcę wprowadzać Was w błąd, wolałabym abyście Wy mnie poznali, ocenili sumiennie, nie pochopnie. Zachęcam Was do czytania i proszę, poznajcie Mnie bliżej. Mam nadzieję, że was nie rozczaruję i nawiążę się między nami nić przyjaźni i porozumienia.
Następnego posta można spodziewać się w ciągu 2/3 dni.

Pozdrawiam  ;*