piątek, 23 września 2016

Przykre powroty i nowe początki.

A więc stało się, wróciłam do Polski z powodów rodzinnych. Coś co powinnam zostawić dla siebie. Chciałabym się jednak podzielić moim patrzeniem na tą sytuację. Jest mi przykro, że musiałam zrezygnować z mieszkania w Szwecji. Zakochałam się w tym Państwie, całokształcie. Jednak wychodzę z założenia, że nic nie dzieję się bez przyczyny. Rok tam wiele mnie nauczył, poznałam masę nowych rzeczy, tradycji, zachowań i przede wszystkim przyjaciół na lata. Nigdy nie zapomnę spędzonego tam czasu. Przyzwyczaiłam się już w życiu, że nic co piękne nie jest dane na zawsze. Niczego nie żałuję, świetnie się tam czułam i bawiłam. Na pewno jeszcze tam wrócę. Zdecydowanie gorzej jest jeśli już myślę gdzie muszę wracać. Do Polski. Tak wiem, to moja ojczyzna ale nie chodzi mi dokładnie o Polskę jako o kraj, największym problemem są ludzie. Polacy są specyficzni. Wracając do Polski ciesze się tylko, że będę blisko Rodziny i garstce przyjaciół. Mam nadzieje, że wszystko się jakoś ułoży, jak zawsze. :)

czwartek, 11 lutego 2016

Szwecja - Pierwsze pół roku: wrażenia,porównanie i fakty.

Dziś, 11 lutego minęło pół roku od kiedy mieszkam w Szwecji. Na razie moją opinię mogę nazwać tylko pierwszym wrażeniem bo nie sądzę że, sześć miesięcy to długi okres czasu. Dość dużo się wydarzyło, zmieniło. Ten kraj ma w sobie coś, co mi się bardzo podoba. Nie umiem tego nazwać. Klimat? Kulturę? Ludzie są dość pozytywnie nastawieni do życie. Polacy więcej czasu spędzają na marudzeniu i użalaniu się, Szwedzi za to wolą raczej mówić o tym co jest pozytywne, co im poszło dobrze, co im się fajnego przytrafiło, dostrzegają to, co jest fajne. Z drugiej strony są wychowywani w troszkę inny sposób, tutaj jest stosowane takie " bezstresowe wychowanie" niby fajnie, wszystko okej, ale moi rówieśnicy nie są przyzwyczajeni do takiego nadmiernego szacunku. W Polsce dużo się mówi, i przykłada wagi do 'Savoir vivre' wymaga się stosownego ubioru, zwrotu do starszych osób, sposobu jedzenia. Podkreślane na każdym kroku jest też, że zawsze jest ktoś, kto ma od nas wyższe stanowisko, czy status społeczny. W Szwecji każdy, jest równy. Nikt się nie wywyższa. Przykłady są bardzo proste w Polsce za duży dekolt, kolorowe włosy, piercing, czy chociażby niewłaściwe nadruki na ubraniu albo twoja orientacja seksualna, potrafią zamienić twoje życie w koszmar, ludzie tego nie akceptują, jest to 'niezgodne z zasadami' możesz mieć obniżone zachowanie, a w dodatku często osoby 'inne' są wyśmiewane. W Szwecji? To twoja sprawa jak się ubierasz, jak wyglądasz i co czujesz. Tutaj gdy wyróżniasz się w tłumie to oznacza, że jesteś sobą. Idąc ulicą widzę naprawdę wszystko co możliwe, i osobiście lubię to, świat tutaj przynajmniej nie jest taki, uporządkowany, nikt nie jest taki sam, wszystko jest takie ciekawe, różne. Nikogo tu nic nie dziwi.  Drugim przykładem śmiało mogę powiedzieć, że w Polsce gdy zechcielibyśmy zwrócić się do nauczyciela w klasach ponad gimnazjalnych "Proszę Pani" , bardzo często zanim zdążymy dokończyć zdanie, możemy usłyszeć " Pani Profesor!". Oczywiście nie tyczy się to każdego nauczyciela. Niektórzy nauczyciele wolą mniej sztywną formę lekcji. I zazwyczaj są to ci "najfajniejsi". Natomiast w Szwecji nikt nie wymaga od uczniów żadnego większego zwrotu. Do nauczyciela mówi się po imieniu. Dzięki temu moim zdaniem, nasze relacje są na innym poziomie, nie czujemy się jak byśmy byli gorsi. Podążając dalej tematem szkoły, w szwedzkich szkołach nie ma dzwonków, przerwy nie są o określonych godzinach, klasy mają przerwy w różnych godzinach, dzięki czemu na przerwach nie ma hałasu, naprawdę można odpocząć, złapać oddech. Jeśli chodzi już o same przerwy to trwają one raz 5 minut a raz nawet 2 godziny. Szczerze mówiąc podoba mi się ta forma, mamy czas na wspólną rozmowę ze znajomymi. Przez jakieś dwie godziny w ciągu dnia co najmniej od 10 do 12 jest Lunch. Darmowy, a dokładniej z podatków. Nie wyobrażajcie sobie żadnej nie jadalnej papki dla dziecka którą, można znaleźć w nie jednej polskiej szkole. Jedzenie jest na naprawdę wysokim poziomie, gotują kucharze którzy robią to z pasją a nie starsze panie, które nie mają szansy na emeryturę w wieku w którym powinny już cieszyć się z życia. Stołówka to nie jest miejsce w którym, nawet nie ma gdzie siedzieć. Jest to naprawdę przytulne miejsce, w mojej szkole na ścianach są naprawdę przezabawne zdjęcia kucharzy, na półkach są słoiki z przyprawami, które są przyozdobione i dodają domowej atmosfery. Jeśli chodzi o szkołę, jako miejsce, budynek. W większości szkół są szafki dla każdego ucznia, są małe pomieszczenia gdzie na przerwie można iść usiąść w ciszy i pogadać z przyjaciółmi, a gdy masz zły humor możesz wziąć z szafki laptopa i obejrzeć w samotności, lub w grupie jakiś fajny film. Poza tym wydaje mi się, że w większości szkół, ale nie jestem pewna, znajdują się takie miejsca jak ławki ze stolikami na dworze do posiedzenia, czy nawet stół do ping-ponga. Następny fakt, który znam z mojej szkoły. Dostałam, tak jak i każdy uczeń szkoły kartę roczną na autobus, co swoją drogą dużo ułatwia, to też jest zawsze jakiś koszt z głowy. A gdy mowa już o kosztach to nie ma ich zbyt wiele, książki w szkole dostałam. No i na koniec, szczegół, o którym prawie zapomniałam wspomnieć. Po szesnastym roku życia, uczeń może wnioskować o dofinansowanie, które mu się należy. Jest to kwota 1050 kr czyli jakieś 440 zł. Na pewno niedługo napiszę jakiegoś bardziej szczegółowego posta na temat Szwecji, tutejszej szkoły itd.